Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
My little world...

elos

Dzisiaj wstawiłam dużo notek, ale były w końcu zaległe. Może część z was była na blogu www.hinata_and_matsuri_story.blogomania.pl
i zauważyło, że są tam takie same opowiadania. Jeśli ktoś śledził historię tego bloga od początku to powinien zauważyć, że nazwa jest podobna i, że te obydwa blogi są robione przez te same dwie osoby. Opa pisze Matsuri (a raczej już Aoi, bo zmieniła nick). Zapraszam także na mojego bloga www.pictures-anime.blog.onet.pl . Tak więc pozdrawiam, papatki!


hinata-and-matsuri-story 18/11/2008 18:05:39 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 9

Rozdział 9
Wracał do domu rozmyślając o wydarzeniach dzisiejszego dnia, a na samo wspomnienie stwierdzenia Jyraji zarumieniła się. Nagle usłyszała znajomy głos blondyna. Poszła za dźwiękiem do źródła owego hałasu, a to co tam zobaczyła niemal zwaliło ją z nóg. Naruto śmiał się serdecznie obejmując jakąś blondynę, ale to co nastąpiło potem przyprawiło Hinatę o niemiły dreszczyk. Mianowicie dziewczyna cmoknęła blondyna w policzek, a ten o dziwo się zarumienił, lecz nic nie powiedział. Hinata nie mogła już tego znieść, pobiegła więc do domu jak tylko najszybciej umiała, a w miejscu, w którym stała spadła jedna szkarłatna łza. Biegła jak tylko najszybciej umiała, by po chwili wpaść do domu jak burza, rzucić się na łóżko i wypłakać wszystkie swoje żale w poduszkę. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że Naruto ma jakąś dziewczynę. Już myślała, że ją zauważył, przecież był taki miły dzisiaj na polanie, a tu taki zawód. Lecz obiecała sobie, że zrobi wszystko, by blondyn ją zauważył. Okazja nadarzyła się bardzo szybko, przecież jutro miała z chłopakiem trening. Z takim postanowieniem oddała się w objęcia Morfeusza…

***

Rodzeństwo szło w stronę domu rozmawiając i śmiejąc się. Gdy byli na miejscu blondyn oprowadził Aoi po mieszkaniu.

-Będziesz spała w moim pokoju potem poszuka się czegoś lepszego.

-A ty gdzie będziesz spał?- zapytała Aoi z troską w głosie.

-Na kanapie w salonie, a teraz idź się wykąp, a ja zrobię kolację.-powiedział blondyn i ruszył w stronę kuchni. Po 10 minutach wszystko było gotowe, ale Aoi jeszcze nie przyszła.

-Aoi! Długa jeszcze każesz mi czekać?!- krzyknął Naruto.

-Nie, już idę!- odpowiedziała mu dziewczyna i w tym samym momencie pojawiła się we framudze drzwi. Miała na sobie krótką, sięgającą do ud koszulę nocną. Naruto popatrzył się na siostrę i spłoszony spuścił wzrok, po prostu nie był przyzwyczajony do takiego widoku. Dziewczyna tylko się zaśmiała, po czym usiadła i zaczęła jeść.

-Idź się przespać, pewnie jesteś zmęczona po podróż, ja posprzątam.- powiedział Naruto po skończonej kolacji.

-Tak, faktycznie jestem trochę zmęczona, dobranoc braciszku.- powiedziała blondyna i zniknęła za drzwiami. Naruto w tym czasie pozmywał, wykąpał się i rzucił zmęczony na łóżko z zamiarem pójścia spać, ale nie mógł zasnąć. Jego myśli całkowicie powędrowały ku pewnej osobie, którą była Hinata. Blondyn nagle zaczął zastanawiać się czemu rumieni się na jego widok i mdleje gdy jest blisko niej. Postanowił jednak zapytać się o to jutro Aoi, bo przecież w końcu była dziewczyną. Z takim postanowieniem w końcu zasnął. W nocy obudził go jakiś głos, gdy się rozejrzał zobaczył Kyubiego.

-O widzę, że w końcu przyszedłeś.

-Tak mogę już wrócić do siebie?- zapytał lis.

-Tak.- blondyn wykonał jakiś znak, a na miejscu lisa pojawił się dym, jakieś 10 minut później blondyn słodko chrapał.

***

Rano obudził go zapach Świerzych naleśników. Wstał, ubrał się i poszedł do kuchni, gdzie zobaczył krzątającą się Aoi. Ta zaś słysząc jego kroki odwróciła się.

-Dzień dobry braciszku, jak się spało?- zapytała dziewczyna.

-Dobrze, Aoi?

-Tak?

-Mam małe pytanie, gdybyś była na moim miejscu i jakaś dziewczyna na twój widok rumieniłaby się i mdlała, gdy jesteś blisko niej, to co byś sobie o niej pomyślała?

-A co jest taka dziewczyna?

-Po prostu odpowiedz.

-Dobra, dobra, hmmm… pomyślałabym sobie, że się jej podobam.

-Że co?!- zapytał wstrząśnięty chłopak.

-No że się jej podobam, a teraz jedz, bo ci śniadanie ostygnie i od razu wyprzedzam twoje pytanie, ja już jadłam.- powiedziała Aoi widząc otwierające się usta brata. Po chwili usłyszeli pukanie do drzwi.

-Ja otworzę, ty jedz.- blondyna wstała i ruszyła do przedpokoju. Otworzyła drzwi, a w nich stał młody chłopak o brązowych włosach i z czerwonymi kreskami na policzkach.

-Jest może Naruto?- zapytał.

-Tak, Naruto, to do ciebie!- zawołała brata Aoi.

-Już idę! O cześć Kiba, o co chodzi?- zapytał Naruto wchodząc do pomieszczenia.

-Tsunade wzywa cię do siebie, pewnie to jakaś misja.

-A niech to. Kiba mam do ciebie ogromną prośbę oprowadzisz Aoi po wiosce, obiecałem jej, że to zrobię, aha i jak spotkasz Hinatę to powiedz jej, że jestem na misji.-powiedział Naruto i nie czekając na odpowiedź zniknął za drzwiami zostawiając Kibę i Aoi samych.

-Jak nie chcesz to nie musisz ze mną iść, mogę pójść sama.-powiedziała dziewczyna.

-Nie, pójdę z tobą, ale mam pytanie.

-Tak?

-Jesteś dziewczyną Naruto?

-Co? Nie, nie jestem, Naruto to mój brat bliźniak.

-A od kiedy Naruto ma siostrę?

-Ohhh, chodź podłodze wszystko ci wytłumaczę.


No to kolejna nocia za mną. Mam nadzieję, że się podobała, a w związku z tym, że szybko skomentowaliście poprzednią notkę, to tak jakby stawkę podnoszę ;)

hinata-and-matsuri-story 18/11/2008 18:00:39 [komentarzy 1] Komentuj

Rozdział 8

Rozdział 8
-T...to niemożliwe, ale jak?- zapytała granatowłosa.

-Od samego początku wiedziałam, że ci się uda.

-To czemu mi nie powiedziałaś?

-Chciałam cię sprawdzić, a teraz jestem ci dozgonnie wdzięczna.

-Przesadzasz, przecież nic takiego nie zrobiłam.

-Owszem zrobiłaś, uwolniłaś mnie z mojej klatki, gdyby nie ty siedziałabym w niej przez wieki. Ale mam małą propozycję dla ciebie.

-Jaką?

-Czy pozwoliłabyś mi ciebie trenować? Nauczyłabym cię nie wpadać w genjutsu, i wszystkich technik jakie umiem, czyli jutsu wody, śniegu i błyskawicy. Co ty na to?

-J...ja nie wiem czy będę w stanie temu wszystkiemu podołać.

-Jesteś, jesteś, możesz mi wierzyć. To jak?

-Z...zgoda.- odpowiedział Hinata łamiącym się głosem.

-Niestety jest małe „ale”. Nie mogę stąd wyjść o własnych siłach, musisz mi więc w tym pomóc.

-Jak? Zrobię wszystko.

-A więc musiałabym się z tobą połączyć, ale spokojnie, to nic strasznego. Po prostu byłoby to coś w rodzaju jinjuriki, tylko bez pieczęci. Mogłabyś sie ze mną porozumiewać mentalnie i przywołać mnie w każdej chwili, a ja pojawiłabym się w tej postaci,którą widzisz.

-Dobrze, zgadzam się.

***

-Tak jest, to ona, to ona!-krzyczał Kyubi w głowie Naruto.

-Kyubi co się tak drzesz i czemu jesteś taki wesoły?

-Ahh nigdy tego nie zrozumiesz.

-Czego? Powiedz mi, przecież nie masz nic do stracenia.

-No dobrze, skoro chcesz. Zdarzyło się to dawno temu...(tu nie będę pisać, gdyż Kyubi opowiedział Naruto, to co wcześniej Aya Hinacie)... teraz znasz już całą moją historię, ale zatrzymaj ją dla siebie, dobrze?

-Nie ma sprawy, ale mam pytanie. To ją wyczułeś wcześniej?

-Tak, do tej pory myślałem, że nie żyje. Naruto mam do ciebie prośbę, możemy jej poszukać?

-Łał Kyubi prosi mnie o pomoc, ale zgadzam się i tak nie mam nic do roboty.

***

Przedzierała się przez las. Obróciła się tak, że teraz szła tyłem, gdy nagle uderzyła o coś twardego, obróciła się i omal nie zemdlała. Przed nią stał Naruto, a w tym samym czasie Aya zaczęła krzyczeć z radości w jej głowie. Podobne zjawisko miało miejsce w umyśle Naruto, tylko że Kyubi darł się w niebo głosy. Oba zwierzęta zaczęły tłumaczyć im jak ich przywołać, a po chwili obok Naruto stał odmieniony Kuubi, gdyż to co było przedtem czarne, teraz było białe, a koło Hinaty stała biała lisica. Granatowłosa mogłaby się wpatrywać w tę scenę bez końca, lecz coś wyrwało ją z zadumy.

-Dajmy im trochę spokoju, jak się już sobą na cieszą to nas znajdą.-Hinata tylko skinęła głową w geście zgody, by po chwili razem z blondynem znaleźć się nad jeziorem. Naruto usiadł na trawie i gestem wskazał Hinacie by się do niego przysiadła. Siedzieli w ciszy wpatrując się w niebo, teraz pełne gwiazd. Nagle dziewczynie zrobiło się zimno i cała zaczęła drżeć. Naruto widząc to ściągnął bluzę i okrył nią Hinatę. Ale to nie pomogło, więc przysunął się do przerażonej Hinaty i przytulił do siebie. Granatowłosa myślała, że zaraz zemdleje.

-Hej gołąbeczki starczy tego dobrego, Tsunade wzywa cię Naruto.-usłyszeli głos Jyraji.

-Dobrze już idę, do zobaczenia Hinata.

-Tak Naruto, do zobaczenia.-odpowiedział mu dziewczyna, a Naruto wraz ze swoim sensei odeszli zostawiając ją samą ze swoimi myślami.

***

-Ładną se dziewczynę znalazłeś, tylko pogratulować.

-Hinata nie jest moją dziewczyną, zrobiło się jej zimno, więc okryłem ją swoją bluzą,a że to nie pomogło, to przytuliłem ją do siebie, to wszystko.-odpowiedział blondyn.

-Aha, więc tak się sprawy mają, no ale lepiej znajdź se kogoś, bo wszystkie najlepsze panienki ci zabiorą sprzed nosa.-powiedział Jyraja, ale blondyn odpowiedział mu milczeniem, które trwało do czasu, gdy znaleźli się w gabinecie V.

-Coś chciałaś Tsunade?- zapytał Naruto na wstępie.

-Tak Naruto chcę ci kogoś przedstawić,- tu wskazał na postać stojącą z boku, którą Naruto zauważył dopiero teraz.-Naruto to jest Aoi. Twoja...

-Moja...?

-Siostra.-do rozmowy włączyła się dziewczyna o blond włosach.

-Jak to? Przecież aj nie mam siostry!

-Owszem masz i stoi właśnie koło ciebie. Przybyła tu dzisiaj rano i opowiedziała nam co tak naprawdę zaszło 16 lat temu. Otóż gdy Kyubi zaatakował wioskę wasza matka urodziła parę bliźniaków, w tobie zapieczętowano Lisa, a Aoi wywieziono z wioski, by była bezpieczna.- blondyn chłonął słowa Tsunade w milczeniu.

-Aha i Naruto Aoi zamieszka u ciebie, dobrze?

-Tak, Aoi może już pójdziemy?

-Dobrze.-Tsunade z przyjemnością patrzyła na znikające za drzwiami blond włosy. „ W końcu nie będzie samotny...” pomyślała Tsunade i zabrała się do roboty.


hinata-and-matsuri-story 18/11/2008 17:59:51 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 7

Rozdział 7
Przedzierała się przez ciemności jakieś kilka minut, ale o dziwo nie natrafiła na żadna przeszkodę. Już miała zrezygnować, gdy zobaczyła światło na końcu tunelu. Bez namysłu ruszyła w tamtą stronę. Po paru minutach marszu weszła do ogromnej sali w kształcie pięciokąta, na ścianach narysowane były symbole pięciu żywiołów: ognia, wody, wiatru, ziemi i błyskawicy. Na środku sali znajdowała się wielka klatka. Hinata z początku nie widziała co jest w środku, ale gdy podeszła bliżej zobaczyła zarysy jakiegoś zwierzęcia wpatrującego się w nią uważnie. Była to piękna biała lisica o ciemnobrązowych oczach. Lecz gdy Hinata przyjrzała się uważniej zobaczyła, że początek strumykowi dają łzy zwierzęcia.

-Kim jesteś?-gdy granatowłosa usłyszała ten głos myślała, że się zaraz rozpłynie, był to najpiękniejszy dźwięk jakikolwiek dziewczyna słyszała. Był dźwięczny, delikatny, a zarazem stanowczy. Jednak dziewczyna nie mogła rozpoznać do kogo należy głos.

-J...jestem Hinata Hyuga.-odpowiedziała jąkając się.-A ty kim jesteś?

-Nazywam się Aya (czyt. Aja) i jestem białą lisicą.- w tym momencie Hinata nie miała wątpliwości z kim rozmawia. Z początku nie mogła w to uwierzyć, ale już po chwili się opanowała.

-Dziwne, nigdy o tobie nie słyszałam.

-Nie dziwie ci się, tylko nieliczni o mnie wiedzą. Jeśli chcesz mogę opowiedzieć ci swoją historię, ale z góry proszę, abyś mi nie przerywała i nie opowiadała tego co ci powiem byle komu.

Dobrze?-Hinata w odpowiedzi pokiwała głową na „tak”.

-A więc, wszystko zaczyna się, gdy jeszcze nie było Ziemi, a w niebiosach żyły Anioły.

Stworzyli oni pierwszych przedstawicieli gatunku ludzkiego, z myślą, że będą oni im służyć. I z początku faktycznie tak było, lecz z biegiem czasu ludzie zaczynali mieć tego dość. W końcu sprzeciwili się oni woli Aniołów, a ci zesłali ich za karę na Ziemię. Mieszkańcy niebios na początku byli źli na ludzi, lecz po krótkim czasie serca im zmiękły i zesłali na ziemię 10 swoich braci, by opiekowali się gatunkiem ludzkim w tajemnicy przed tamtymi. Lecz ci po zejściu na Ziemię przybrali postać zwierząt i stali się podatni na ludzkie wady. Jednym z nich byłam ja oraz mój ukochany. Pierwsza ósemka broniła się dzielnie przed złem wad, lecz w końcu polegli i zamienili się w pierwszych 8 Biju. W ten sposób zostałam tylko ja i Kyubi. Lecz przez pozostałą ósemkę ludzie dowiedzieli się o nas i próbowali złapać. W końcu udało się schwytać mnie w pułapkę, chcieli w ten sposób dotrzeć do Kyubiego i zmusić go do napadu na najsilniejszą wtedy wioskę Liścia. Wmówili mu,że porwali mnie ludzie z tej niewinnej niczemu wioski, ale Kyubi zaślepiony złością nie chciał słuchać ninja Konohy i zniszczył ich wioskę. W tym czasie prawdziwi porywacze ukryli mnie tutaj gdzie znajduję się przeszło od 16 lat. Teraz znasz już cała moją historię.

-T...to nie do wiary. A czy jest sposób by cię stąd uwolnić?

-Tak, jest jeden sposób, widzisz tą kamienna tablicę przed moją klatką?

-Tak.

-A więc możesz mnie uwolnić przykładając do niej dłoń, jest jednak jeden warunek.

-Jaki?

-Osoba ta musi mieć czyste serce.

-Ale ja nie wiem czy jestem w stanie spełnić ten warunek.

-Zawsze można spróbować.

-Dobrze.-to mówiąc dziewczyna podeszła do tablicy. Bała się,że jednak nie będzie mogła uwolnić lisicy, a jako shinobi w ogóle nie powinna jej ufać. Jednak było coś co o tym przeważyło, a mianowicie była to szczerość z jaką mówiła Aya. Dziewczyna ze strachem przyłożyła dłoń do kamiennej tablicy, by po chwili zauważyć jak klatka znika...

***

Tymczasem w gabinecie V toczyła się ciekawa rozmowa, pomiędzy Tsunade a przybyszem z wioski Chmur.

-Nazywam się ...-przybysz nie dokończył, gdyż do pomieszczenia wpadł jeden z chuninów Konohy. Domyślacie się kto to był?

Tak to oczywiście Naruto.

-Babciu Tsunade!

-Naruto!-blondyn gdy tylko zauważył wyraz twarzy Szanownej skulił się jak przestraszone zwierzę.

-P...przepraszam.

Tsunade na tę reakcję blondyna uśmiechnęła się triumfalnie.

-Naruto nie powiedziano ci, że nie wolno nam przeszkadzać? A teraz bądź tak łaskawy i zostaw nas samych, dobrze?

-T...tak jest.

-Możesz kontynuować.-powiedziała Tsunade gdy blondyn zniknął za drzwiami.

-Tak więc nazywam się Aoi -w tym momencie przybysz ściągnął swój kaptur, a oczom V ukazała się dziewczyna, no oko szesnasto letnia. Miała długie za pas blond włosy i piękne przejrzyste niebieski oczy, które wyglądały jak bezchmurne niebo.-Aoi Uzumaki.-dokończyła po chwili.

Tsunade z wrażenia spadła z krzesła i po chwili wykrztusiła:

-T..to nie możliwe, nie może być.

-A jednak.-odpowiedział blondyna.- A tak na marginesie, kim był ten chłopak?
***

Mała prośba, widzę, że kilka osób odwiedza tego mojego bloga, ale mało go komentuje. Tak więc proszę was o komentowanie moich wypocin. Wam zajmie to chwilkę, a mi poprawi statystykę.

hinata-and-matsuri-story 18/11/2008 17:57:32 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 6

Rozdział 6


Granatowłosa dziewczyna zmierzała w kierunku góry Hokage,rozmyślając o wszystkim i o niczym. Myślała czy kiedyś obiekt jej westchnień w końcu ją zauważy. A może już to zrobił???

Jednak dziewczyna nie dopuszczała tej myśli do siebie i nim się obejrzała była na miejscu. Powoli usiadła na soczyście zielonej trawie, po czym zaczęła wpatrywać się w niebo, tak niebieskie jak oczy Naruto. Wtem przypomniała sobie coś i ruszyła w stronę pól treningowych. Gdy była na miejscu wspięła się na drzewo, z zamiarem pooglądania treningu drużyny 7. Sakura zmachana zrobiła sobie małą przerwę, natomiast Naruto i Kakashi walczyli ze sobą, ale gołym okiem było widać, że szarowłosy miał problemy z pokonanie swojego ucznia. Blondyn wyraznie dawał fory swojemu sensei, który dyszał ze zmęczenia. Hinata po namysle zeskoczyła na ziemię i przysiadła się do Sakury.

-Cześć Hinata!-powiedziała różowowłosa gdy zobaczyła przyjaciółkę.

-Czesć Sakura, a ty czemu nie trenujesz?

-Jak widzisz to nie moja liga. Aty co tu robisz? Nie masz przez przypadek treningu?

-Nie, bo Tsunade wysłała Kibę i Shino na jakąś misję,a Kurenai stwierdziła,że w takim razie trening nie ma sensu. Tak więc dzisiaj mam dzień wolny, ale chłopcy powinni wrócić jutro. A ja wybrałam się na mały spacer.

-Aha, No to w takim razie życzę udanej przechadzki.

-Dzięki, a tobie udanego treningu.

Tak więc drużyna 7 kontynuowała swój trening, a Hinata ruszyła dalej.

***

Tymczasem bramy Konohy mijała zakapturzona postać.

-Stać, kto idzie?-przed przybyszem pojawił się jeden ze strażników.

-Kim jestem zdradzę tylko Hokage. A przybywam z wioski chmur.

-Dobrze zaprowadzę cię do szanownej, pozwól tędy.

Tak więc ruszyli krętymi ulicami wioski Liścia w stronę rezydencji Hokage, gdy byli na miejscu jakieś 15 minut później jounin (poprawić mnie w komentarzu jak źle napisałam) zapukał do drzwi. W odpowiedzi usłyszeli kobiecy głos krzyczący „Wejść”, po czym weszli do środka. Pomieszczenie, w którym się znaleźli miało kształt koła, na przeciwko nich znajdowało się biurko, na którym było pełno dokumentów, pod ścianami znajdowało się kilka krzeseł. Nagle zza papierów wstała kobieta, na oko miała dwadzieścia pare lat,ale niech nie zmyli was jej wygląd. Przecież nie szata zdobi człowieka.

-O co chodzi?-zapytała Tsunade.

-Ta oto osoba przybyła do Konohy dziś rano, gdy zapytaliśmy o jej imię powiedziała, że zdradzi je tylko Hokage.

-Dobrze możesz wyjść.

-Ale...-w tym momencie V spojrzała na strażnika swoim słynnym spojrzeniem.

-T...tak jest.-wyjąkał w końcu jounin, po czym zostawił je same.

-Dobrze więc jak sie nazywasz?

-Tak, a więc pochodzę z wioski liścia, ale gdy 16 lat temu Kyubi zaatakował wioskę rodzice polecili opiekę nade mną naszym sąsiadom, którzy zamierzali opuścić Konohę i skierować się do wioski ukrytej w Chmurach, tam dowiedziałam się, że moi rodzice zginęli chroniąc ukochaną wioskę....-Dobrze,a el co to ma do rzeczy?-przerwała przybyszowi Hokage.

-Dużo, i proszę niech mi pani nie przerywa. Tak więc na czym skończyłam? Aha, w tamtej wiosce także dorastałam, a niedawno dowiedziałam się, że mam brata bliźniaka mieszkającego w tej wiosce, tak więc miałabym mała prośbę do pani.

-Dobrze, jaką?

-Chciałabym, żeby pomogła mi pani odnaleźć brata.

-To zrozumiałe, ale jak się nazywasz ty i twój brat?

-Nazywam się....

***

Szła uliczkami Konohy w stronę góry Hokage, wiedziała, że ze swojego rocznika jest najsłabsza, a tak jej się przynajmniej wydawało. Zastanawiała się co zrobić, żeby stać się silniejszą i wreszcie zaistnieć w oczach blondyna, i nim się spostrzegła była na miejscu. Usiadła na trawie i wpatrywała się w błękitne niebo. Po paru minutach wstała i podeszła do jednego z pobliskich drzew, po czym zaczęła ćwiczyć siłę swoich ciosów. Tak minęło jej całe popołudnie, zmęczona poszła szukać jakiegoś strumyka, czy rzeki, w której mogłaby przemyć twarz. Po 15 minutach błądzenia znalazła mały strumyk, podeszła do niego i otworzyła oczy ze zdziwienia. Nurt strumyka piął się pod górę, zaciekawiona tym zjawiskiem ruszyła w stronę źródła. Szła, szła, gdy nagle przed nią pojawiła się jaskinia. Lecz to nie zniechęciło Hinaty i po chwili granatowłosa zniknęła w objęciach

ciemności...


hinata-and-matsuri-story 18/11/2008 17:56:19 [komentarzy 0] Komentuj

Siema

Siema, mam nadzieję, że opowiadania się podobają. Na zachętę do komentowania wstawię dzisiaj kilka rysunków Gaary. Pozdro!







hinata-and-matsuri-story 9/11/2008 14:31:10 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 5

Baaardzo przepraszam, że notka dopiero teraz ale przez weekend mnie nie było, a w poniedziałek miałam dosłowne "urwanie głowy". Teraz nie zanudzam tylko zapraszam do czyatania.



Rozdział 5

Naruto uśmiechnął się sam do siebie. „To nie jest już ta sama Hinata co 3 lata temu...” myślał blondyn. Po chwili zamknął oczy żeby skupić w nich chakrę. Gdy je otworzył przybrały barwę krwisto-czerwoną . Porozglądał się i znikł.

***

Tymczasem Hinata skryła się za jakimś drzewem obserwując blondyna. Nagle straciła go z oczu, w związku z tym przechyliła głowę tak by móc zobaczyć polanę. To był jej największy błąd. Prawie natychmiast w jej stronę poleciały shurikeny, na szczęście uniknęła ich skacząc w bok. Ale nie miała ani chwili spokoju, za chwilę Naruto był już przy niej zamierzając zaatakować ją swoim tajjutsu (jak źle napisałam poprawić mnie w komentarzu :P). Tak zaczęła się walka wręcz. Raz atakował Naruto a raz Hinata. Trenowali jeszcze z godzinę, ale że był to przyjacielski sparing nie używali zaawansowanego ninjutsu ani genjutsu.

-Naruto może na dzisiaj koniec?-zapytała białooka z nadzieją w głosie.

-Jeśli chcesz, to nie ma sprawy.-odpowiedział blondyn.-Usiądźmy tu na chwilę. Dobrze?

-Dobrze.

Jak powiedzieli tak zrobili, usiedli pod drzewem dojrzałej Sakury, której liście wiatr zrywał z drzew. Siedząc rozmawiali o wszystkim i o niczym, ale że szybko tematy do rozmów się skończyły blondyn zaproponował wspólny wypad na ramen. Gdy dochodzili do budki zobaczyli że nie będą tam sami. W środku siedzieli Kiba wraz z Akamaru, Shikamaru, Choji i Ino. Chłopcy o czymś zawzięcie dyskutowali, ale blondynka wyglądała na znudzoną. Gdy tylko zobaczyła Hinatę rozchmurzyła się, podbiegła do niej i posadziła koło siebie nawet nie patrząc na Naruto. Dziewczyny jak to dziewczyny od razu zaczęły plotkować, a tak właściwie to Ino gadała jak najęta a Hinata tylko jej słuchała. Natomiast blondyn przyłączył się do chłopaków. Kiedy wszyscy już zjedli rozeszli się do domów. Shikamaru, Choji, Kiba i Ino poszli w jednym kierunku a Hinata i Naruto w drugim.

***

Szli nie rozmawiając, dopiero gdy w zasięgu wzroku pojawił się dom młodej Hyuga przerwała ona ciszę.

-Wiesz Naruto, dobrze się mi dziś trenowało, może kiedyś to jeszcze powtórzymy?

-Tak, czemu by nie? Jutro mam trening z drużynom, ale pojutrze nie mam nic do roboty.

-Ja też nie. Więc jak, jesteśmy umówieni?

-Tak przyjdę po ciebie popołudniu, co ty na to?

-Dobrze, do zobaczenia.

-Cześć.

***

Młodą dziewczynę obudziły pierwsze promienie słońca. Granatowłosa przeciągnęła się, po czym nie do końca obudzona poszła do łazienki wykonać poranne czynności .Ledwo wyszła z pod prysznica a usłyszała krzyk swojego kuzyna.

-Hinata śniadanie gotowe!

-Już idę!-odkrzyknęła. Podczas nieobecności Blondyna jej stosunki z kuzynem znacznie sie poprawiły.

Dziewczyna ubrała się i zeszła no posiłek. Po zjedzeniu śniadania wybrała się na spacer. Nie miała pojęcia, że ten zwykły, dzień okarze się szczególny...









Teraz na koniec małe ogłoszenie i ankieta :P

Po pierwsze jeżeli macie pomysł na jakąś misję lub coś w tym stylu, to pisać na:

hinata.matsuri@vp.pl

Po drugie mała ankieta:

Czy chcecie żeby Sasuke wrócił? Odpowiedzi w komentach.

I jeszcze raz przepraszam za spóźnioną notkę......

hinata-and-matsuri-story 9/11/2008 14:27:31 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 4

Od czego by tu zacząć?...

No więc, notki będą ukazywały się mniej, więcej co 3-4 dni, czyli koło środy i niedzieli. Jeżeli chcecie być powiadamiani o nowej notce to wpiszcie swój blog albo GG do księgi gości. A teraz już nie zanudzam tylko zapraszam do czytania ;)))

Rozdział 4



-Dobra koniec obijania się, nie dam ci już więcej forów!-powiedział, ku ogólnemu zdziwieniu, Naruto. Kakashi i Naruto ruszyli na siebie, gdy szaro-włosy miał zadać cios poczuł dotkliwy ból z tyłu pleców. W tym czasie Naruto znajdujący się przed nim zniknął w kłębie dymu. Nim się spostrzegł leżał na ziemi nie mogąc się poruszyć.

-No dawaj Kakashi-sensei! Chyba się nie poddasz?-krzyknął blondyn z ironią w głosie.

-Co? Ale kiedy? Jak?-Kakashi zdążył powiedzieć tylko to, gdyż zemdlał.

-Naruto to było świetne!krzyknęła Sakura biegnąc w stronę przyjaciela.

-No no, Naruto to było niezłe-powiedziała Tsunade podchodząc do blondyna.-a teraz wybaczcie muszę zabrać Kakashiego do szpitala.

-Ja też już znikam, muszę pozbierać trochę informacji.-rzekł Jyraja.

-Juz ja znam te twoje zbieranie informacji!- powiedział Naruto. Po tej uwadze było widać, że Sakura i Tsunade powstrzymują się od śmiechu. Gdy zostali sami z Sakurą zapadła nieprzyjemna cisza, którą postanowił przerwać chłopak.

-Sakura poszłabyś ze mną na ramen?

-Tak, czemu by nie.-odpowiedziała różowo-włosa, po czym ruszyli w stronę baru. Gdy się już najedli (oczywiście Naruto zjadł 6 porcji, a Sakura 1 ;)) pogadali chwilę i rozeszli się do domów.

***

Sakura po drodze spotkała Ino, Tenten i Hinatę wracających z zakupów. Gdy tylko je zobaczyła podbiegła do nich i opowiedziała im o walce Naruto z Kakashim. Te przekazały tę opowieść dalej i teraz cała Konoha wiedziała jak ten „niepozorny” Naruto Uzumaki rozłożył swojego sensei na łopatki.

***

Od owego wydarzenia minął tydzień. Naruto jak zwykle szedł na swój poranny trening, dziwił go widok uważnie przyglądających mu się ludzi, którzy kiwali niedowierzająco głowami. Niemiał bladego pojęcia o co im chodzi, nie wiedział że to sprawka dziewczyn. Nagle podbiegła do niego zdyszana Sakura.

-Naruto Hokage wzywa cię do siebie.

-Dobrze już idę.-mówiąc to blondyn ruszył wolnym krokiem do gabinetu szanownej. Po paru minutach był na miejscu, zapukał do drzwi, a gdy usłyszał „Wejść!” wszedł do środka.

-Wzywałaś Tsunade?-zapytał wchodząc.

-Tak Naruto, jak wiesz wszyscy z twojego rocznika są już chuninami (nie wiem czy dobrze napisałam).-Tak wiem.-powiedział z drżeniem w głosie.

-A więc po twojej walce z Kakashim, poszłam do rady starszych, udało mi się ich namówić na to dopiero teraz, wybacz że musiałeś tak długo czekać.

-Ale o co chodzi?-zapytał blondyn.

-Naruto-powiedziała Hokage uroczystym tonem- od teraz jesteś pełnoprawnym chuninem.

-Bardzo dziękuję Babciu Tsunade!-krzyknął chłopak. V miała zamiar uderzyć go, ale w ostatniej chwili się opanowała widząc wesoły wyraz twarzy blondyna.

-Nie masz mi za co dziękować, należało ci się, a teraz idź już zacząć trening.

-Jeszcze raz bardzo dziękuję.-powiedział a już go nie było.

***

Gdy doszedł do polany, od razu zaczął trening. Najpierw mała rozgrzewka, pompki, brzuszki i przysiady. Nagle wyczuł czyjąś obecność, ale nie przejmował się tym zbytnio. Po godzinie postanowił zrobić sobie przerwę.

-Możesz wyjść Hinata, wiem że tu jesteś.-powiedział spokojnie.

-Ale jak mnie znalazłeś? Przecież wyciszyłam swoją chakrę?-zapytała i wyszła zza drzewa.

-Mam swoje sposoby.-mówiąc to uśmiechnął się do dziewczyny-a tak w ogóle co tutaj robisz?

-Przyszłam tu trenować, ale widzę,że mnie uprzedziłeś, tak więc mogę iść już do domu.

-Jak chcesz to możesz trenować, ja właśnie skończyłem trening. A może jak skończysz to pójdziemy na ramen?

-T...tak chętnie.

-No to ja tu siądę i popatrzę na twój trening.

-Nie, mam lepszy pomysł, może potrenujemy razem?-powiedziała i zaraz skarciła się w duchu, nie wiedziała skąd wzięła się u niej ta nagła odwaga.

-Dobrze, czemu nie, ale dam ci fory.

-Czemu?-powiedziała Hinata i chwilę potem zniknęła, aby po chwili stanąć przed blondynem-Jeszcze nie wiesz na co mnie stać-powiedziała znikając ponownie.

hinata-and-matsuri-story 30/10/2008 18:20:18 [komentarzy 0] Komentuj

Rozdział 3

Nareszcie ją napisałam, miłego czytania :)))



Rozdział 3







Nazajutrz Naruto obudził się z dziwnym wrażeniem. Gdy spojrzał na zegarek wszystko było już jasne, jeżeli się nie pośpieszy to spóźni się do Tsunade, a tego by nie chciał. "Muszę się pośpieszyć, bo jak nie to jestem już martwy" myślał blondyn biegając po całym domu.

***

15 minut później w gabinecie Hokage byli już Sakura i Kakashi. Brakowało oczywiście Naruto. Nagle do gabinetu wbiegł blondwłosy shinobi, niestety potknął się i wylądował jak długi na ziemi. Wszyscy przyglądali sie temu z rozbawieniem. Z tego stanu wyrwała ich Tsunade.

-Naruto, Sakura chciałabym sprawdzić wasze postępy, a myślę, że w waszym wypadku najlepsza byłaby walka. Tak więc będziecie razem walczyć przeciwko Kakashiemu.- Naruto i Sakurze szczęki opadły, jednak chłopak opamiętał się prawie natychmiast, bo szczerze mówiąc czekał długo na tę walkę, tyle że nie uwzględnił Sakury. -Chcę was widzieć za pół godziny na polu treningowym nr. 3 , nie spóźnijcie się.

-Dobrze- odpowiedzieli wszyscy, po czym poszli się przygotować.

***

Gdy wszyscy już się zebrali Tsunade zaczęł tłumaczyć zasady pojedynku.

-Tak więc waszym zadanie jest pokonać waszego sensei. Zrozumiano?

-Tak-odpowiedzieli kiwając głowami.

-Dobrze, więc zaczynajcie!-powiedziała i razem z Shizune zeszły z pola walki.. W tym samym czasie Sakura jak na zawołanie zaczęła atakować Kashiego pięściami. Szarowłosy wiedział, że musi unikać ciosów uczennicy,gdyż mogło się to dla niego źle skończyć. Naruto stał i przyglądał się koleżance z uśmiechem na ustach. Po chwili podszedł do zdyszanej koleżanki, kładąc jej rękę na ramieniu i uśmiechając się szeroko.

-Sakura jesteś zmęczona ja się nim zajmę-powiedział blondyn. Dziewczyna potrzebowała chwili, żeby sens słów do niej dotarł.

-Co ty sobie myślisz?! Chyba nie sądzisz, że pokonasz Kakashi-sensei w pojedynkę?-powiedziała oburzona.

-Właśnie to miałem zamiar zrobić-odpowiedział uśmiechnięty blondyn.

***

Tsunade wyczuła czyjąś obecność, gdy się obruciła zauważyła uśmiechniętego od ucha do ucha Jyraję.

-Co cie tak bawi?-zapytała z zaciekawieniem.

-Widzisz Tsunede, podczas naszego treningu Naruto ćwiczył bardzo ciężko. I nawet nie raz mi było ciężko go pokonać.-Tsunade obróciła się by spojrzeć na blondyna „Czy to możliwe, żeby był aż tak silny?” takie mysli kłębiły się cały czas w umyśle V Hokage, nie mogła uwierzyć, że to ten sam Twardogłowy ninja nr.1.

***

Gdy dziewczyna spojrzała w oczy przyjaciela zobaczyła w nich pewność siebie i odwagę. Coś w niej pękło, nie stawiała już oporu. Po prostu odsunęła się na bok z zamiarem pooglądania walki.

-Noto jak sensei zaczynamy?-zapytał Naruto.

-Jak chcesz, ty pierwszy.

-Ok-gdy tylko wypowiedział te słowa pojawił się za Kakashim. Szarowłosy ninja był zdziwiony szybkością blondyna, był szybszy nawet od Lee co było nie lada wyczynem. Na szczęście Kakashi zdążył uniknąć ciosu odskakując na bok.. Po chwili wyjął kunai z kabury i odsłonił swoje lewe oko. „Nie myślałem, że przy pojedynku z nim będę musiał użyć sharingana” pomyślał. Zaczęła się walka wręcz. Słuchac było tylko szczęk broni. Nagle na ziemię spadły pojedyńcze krople krwi. Przeciwnicy stanęli naprzeciw siebie. Okazało się, że to Kakashi był ranny w prawe ramię i miał lekką zadyszkę. Natomiast Naruto stał jak gdyby nigdy nic.

-Dobra koniec obijania się, nie dam ci już więcej forów!-powiedział .........





Wiem, wiem jestem wredna że przerywam w takim momencie, ale nie mogłam sobie odmówić ;)))

Poza tym nie umiem opisywać scen walki, więc proszę o wyrozumiałość...



hinata-and-matsuri-story 27/10/2008 14:26:21 [komentarzy 0] Komentuj

Witam

Siemka wszystkim czytającym. Chciałabym tą notkę poświęcić mojej koleżance, która wykonuje dla mnie wielką przysługę, ale nie powiem wam jaką, no może powiem, ale jak już to dopiero w grudniu. W podziękowaniu narysowałam jej obrazek, tylko, że na zdjęciu wygląda trochę gorzej niż w realu ^^.
A oto i on


Mam nadzieję, że ci się podoba^^
Za niedługo powinno się pojawić nowe opo, ale na razie
pozdro!

hinata-and-matsuri-story 26/10/2008 18:04:48 [komentarzy 2] Komentuj

Rozdział 2

Mam nadzieję, że tym razem notka będzie dobrej długość. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy to czytają...





Rozdział 2





Naruto szedł uliczkami Konohy w stronę swojego domu. Po drodze ze względu na zawartość swojego żołądka postanowił wpaść do Ichiraku-ramen. Nagle zza rogu wyszła różowowłosa kunoichi. Blondyn od razu ją poznał.



-Hej Sakura!-krzyknął. Dziewczyna patrzyła na niego dziwnie, nie miała pojęcia kim jest ten chłopak.



-Jak dawno się nie widzieliśmy, chyba z 3 lata.-Sakura nie miała już wątpliwości, to był Naruto.



-O hej Naruto nie poznałam cię.



-Nic nie szkodzi. Wybieram sie na ramen pójdziesz ze mną?



-Niestety mam trening u Tsunade.



-Aha to szkoda. Do zobaczenia.



-Cześć.-porzegnali się i poszli każde w inną stronę.



Po 5 min. Naruto był na miejscu.



-Cześć staruszku jedno ramen proszę!-krzyknął na powitanie.



-Naruto, nareszcie wróciłeś, nawet nie wiesz jak smutno było w wiosce bez ciebie.-powiedział właściciel baru podając blondynowi gotowe danie.. w tym momencie do lokalu weszła jeszcze jedna osoba. Była to dziewczyna o granatowych włosach. Naruto wpatrywał się w nią jak w obrazek.



-Jedno ramen proszę-powiedziała nieznajoma.



-O Hinata, patrz kto wrócił-dziewczyna dopiero teraz zobaczył obiekt jej westchnień. I jak było do przewidzenia od razu się zarumieniła. Pozbyła się swojej nieśmiałości ale w towarzystwie blondyna nadal coś ją krępowało. "Niemożliwe, aby to była Hinata" myślał chłopak. Gdy w końcu się opamiętał zapytał zakłopotany:



-Hinata , przepraszam nie poznałem cię.



-Nic nie szkodzi Naruto, prawdę mówiąc ja też cię nie poznałam.-powiedziała, a na jej twarz spłynął rumieniec. "Ładnie wygląda, gdy sie rumieni" pomyślał Naruto.



-Hinata możesz mi powiedzieć co tam u innych, nie widziałam ich jeszcze.



-Może sam sie ich spytasz? Dziś wieczorem jest impreza u Ino.



-Dobry pomysł Hinata. Będę po ciebie około 18.00 pasuje ci?



-Tak-pogadali jeszcze chwilę, po czym rozaeszli się do domów.



***



Naruto był po Hinate punktualnie, co bardzo do niego nie podobne. Zapukał do drzwi. Po chwili otworzyła mu Hinata, gdyż jej ojciec i siostra buli na misji, a Neji wyszedł szybciej po Ten ten.



-Cześć Hinata ładnie wyglądasz-powiedział wręczając jej bukiet białych, jak jej oczy lilii. Dziewczyna była ubrana w jasną fiołkową koszulkę, na którą to włożyła cienki swetereki spodnie do łydek.



-Dzięki Naruto-odpowiedziała rumieniąc się.



-To co idziemy?-zapytał blondyn. Miał teraz na sobie białą koszulkę, czarną bluzę i czarne spodnie, ponad to nie założył tego wieczoru opaski. Czego efektem były przydługie blond włosy wpadające mu do oczu.



-Tak, chodźmy.



***



Po 15 min. byli na miejscu. Dziewczyna zapukała do drzwi, otworzyła im Ino bacznie przyglądająca się blondynowi.. Gdy weszli do środka wszyscy już byli. Dziewczyny na widok chłopaka podbiegły sie o niego wypytać. Wszystkie oprócz Sakury. Chłopcy posyłali przybyszowi chłodne spojrzenia. Nikt nie przypuszczał że to ich przyjaciel. Sakura, Hinata i Naruto widząc ich reakcje wybuchnęli gromkim, nie pohamowanym śmiechem. Reszta patrzyła na to ze zdumieniem. Hinata przez śmiech wyjąkała tylko:



-Przecież to tylko Naruto!



Wszyscy byli zdziwieni tymi słowami, ale po chwili również zaczęli się śmiać. Gdy impreza rozkręciła się na dobre wszyscy pytali sie Naruto co porabiał przez te 3 lata, ale on nie pozostawał im dłużny. Po udanej imprezie wszyscy rozeszli się do domów.



hinata-and-matsuri-story 25/10/2008 15:40:55 [komentarzy 0] Komentuj

Krok po kroku

Krok po kroczku nadchodzi Halloween. Haloween to nie jest polskie święto, lecz co szkodzi polakom je świętować. W końcu to nic złego. Kocham to święto. Jest takie smutne i straszne. W tym roku mam zamiara urządzić Halloween. Więc muszę oszczędzać, bo razem z Nicole i Kingą chcemy złożyć się na pizzę i coś do picia. Pokój przyozdobie moimi rysunkami którę chcę namalować pt. Anime Halloween. Ale nie wiem jak będą wyglądały. Nie mam pommysłu więc wezmę sobie przykłady z neta. W końcu po co on jest. ^^ Dzisiaj pytałam się mojej koleżanki, czy dalej pisałaby dla tego bloga opowiadania, zgodziła się za co jestem jej wdzięczna.

hinata-and-matsuri-story 25/10/2008 13:13:51 [komentarzy 0] Komentuj

Witam ^^ ( Anime Kiss )

U mnie wżyciu na razie nic się nie dzieje, oprócz tego, że jutro idziemy klasowo do kina na film "świadectwo". Moje rysunki widać po lewej stronie bloga. Tak, one są wykonane przeze mnie. Ale teraz mam natchnienie na miłość oraz haloween. Wstawie dzisiaj troszkę obrazków "kiss" ^^

















to wszystko na dzisiaj na dzisiaj pozdrawiam ^^

hinata-and-matsuri-story 23/10/2008 19:42:35 [komentarzy 0] Komentuj

heh

Niestety, ten blog nie będzie już prowadzony przez 2 osoby. Będę prowadziła go tylko ja Hinata (Agnieszka). Niestety osoba druga, Matsuri zrezygnowała, więc nie będzie także opowiadań. Przykro mi z tego powodu, ale nie miałam na to wpływu. Ale będą przynajmniej obrazki. Dzisiaj dodaje na filmie galerię moich obrazków.

hinata-and-matsuri-story 19/10/2008 17:00:40 [komentarzy 1] Komentuj

Rozdział 1

Tak na zachętę dodaje pierwsze opo, zaniedługo powinno pojawić się drugie :). Komentujcie opowiadania, bo od tego zależy przyszłość tego bloga!

A teraz zapraszam do czytania.



Rozdział 1



Wszystko zaczęło się wczesnym rankiem pewnego ciepłego dnia. Dwie postacie przekraczały bramy Konohy. Strażnicy na ich widok zerwali się jak poparzeni ze swojego porannego snu.

-Stać! Kto idzie?

-Nie no nawet w rodzinnej wiosce mnie nie poznają- rzekł niższy z wyrzutem.

-Naruto uspokój się- powiedział sannin.

-NARUTO!!!- strażnicy byli zszokowani tą wiadomością,ale nic dziwnego, przecież Naruto wyrósł i zmienił się przez te niecałe 3 lata.

-Naruto chodź już, musimy zdać raport Tsunade, bo jak nie to się wścieknie!

-Już idę ero-sennin-odpowiedział chłopak- Do zobaczenia-krzyknął na pożegnanie.

~~~

Tsunade jak zwykle siedziała nad stertą papierów potajemnie pijąc sake. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Po chwili do jej gabinetu wpadł blond włosy chłopak. Miała wrażenie, że skądś go już zna, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć skąd.

-Cześć Babciu Tsunade!-krzyknął wesoło chłopak, a za nim stanął Jyraja. Tsunade nagle olśniło, przecież to był Naruto. Ale ni poznała go, bardzo się zmienił przez ten czas.

-Przyszliśmy zdać raport z naszego treningu- powiedział sannin.

-Chyba mojego- wtrącił się Naruto- ty przecież cały czas podglądałeś panienki w źródłach!

Po tej uwadze Tsunade wybuchła gromkim śmiechem, a Jyraje spalił buraka.

-Dobrze Naruto daję ci miesiąc wolnego,ale najpierw sprawdzę twoje umiejętności. Staw się u mnie jutro o 12.00, a teraz jesteś wolny.

-Dzięki Babciu Tsunade!

I jak szybko się pojawił tak znikł. Gdy zostali sami z Jyrają Tsunade powiedziała:

-A teraz Jyraja opowiesz co robiliście podczas waszej nieobecności.

-Dowiesz się jutro- powiedział tajemniczo i znikł.





To tyle na dzisiaj mam nadzieję, że się wam spodobało.Jeżeli macie jakieś uwagi piszcie na: hinata.matsuri@vp.pl

Czekam na komcie!

hinata-and-matsuri-story 15/10/2008 16:48:27 [komentarzy 1] Komentuj

Hejka

Hejka!

A więc tak blog ten będzie ogólnie o anime Naruto. Blog ten będą prowadziły: Matsuri (czyli ja :)) i Hinata (Agnieszka). Ja będę pisała opowiadania, a Hinata będzie odpowiedzialna za wygląd bloga, oraz obrazki. To tyle na razie za niedługo powinien się pojawić pierwszy rozdział, ale czy pojawią się następne będzie zależało od was.

hinata-and-matsuri-story 15/10/2008 16:46:57 [komentarzy 0] Komentuj